Kanadyjski przypadek wścieklizny sprzed dwóch lat wywołuje fałszywy alarm w Polsce i Europie.
Państwowa Rada Ochrony Przyrody zwraca się z apelem do redakcji oraz dziennikarzy o zaprzestanie powielania sensacyjnych, uproszczonych informacji na temat zagrożenia wścieklizną ze strony nietoperzy.
3 lipca br. w wielu mediach pojawiły się alarmistyczne, uproszczone doniesienia o zagrożeniu wścieklizną ze strony nietoperzy, powielane za doniesieniami zagranicznymi. Opierają się one na tragicznym przypadku zarażenia się dziecka wścieklizną od nietoperza, który wydarzył się w 2024 roku w Kanadzie. Wykorzystywanie tej odgrzewanej historii bez rzetelnego osadzenia jej w realiach geograficznych i biologicznych buduje w Polsce atmosferę bezpodstawnego strachu, skutkującą m.in. zabijaniem chronionych prawnie nietoperzy i niszczeniem ich schronień.
Wirus klasycznej wścieklizny (RABV) nie jest wirusem łatwo przenoszącym się między organizmami. Do transmisji zwykle konieczny jest kontakt zakażonej śliny z uszkodzoną skórą lub błonami śluzowymi, najczęściej w wyniku pogryzienia przez chore zwierzę. Jeśli jednak wirus wniknie do organizmu, wykazuje wysoką patogenność, czyli zdolność do wywoływania choroby, oraz bardzo wysoką wirulencję – po wystąpieniu objawów klinicznych choroba niemal zawsze kończy się śmiercią. Zrozumiałe jest więc, że informacja o tej chorobie wywołuje emocje – przede wszystkim lęk.
Szacuje się, że rocznie na świecie na wściekliznę umiera od ok. 60 (wg WHO) do ok. 70 (wg CDC) tysięcy osób (średnio ok. 150–200 na dobę). Źródłem zdecydowanej większości zakażeń są psy (ok. 99% przypadków). Jedynie marginalny odsetek – rzędu setnych części procenta wszystkich zachorowań – związany jest z transmisją wirusa od nietoperzy, przy czym takie sytuacje występują wyłącznie w obu Amerykach, a ich liczba systematycznie maleje. Tymczasem na podstawie doniesień medialnych można odnieść wrażenie, iż jest odwrotnie – że to nietoperze stanowią główne źródło wścieklizny, zagrożenie jest globalne i rośnie. Dlaczego tak się dzieje? Wynika to z tego, że dziesiątki czy setki doniesień dziennie o zachorowaniach po pogryzieniu przez psa szybko by wszystkim spowszedniały. Tymczasem pojedyncze newsy w skali roku, w których „winowajcą” jest nietoperz, mają szansę przykuć uwagę odbiorców, zwłaszcza gdy pozbawi się je ograniczonego, regionalnego kontekstu, doda sensacyjne opisy okoliczności, a ofiarą będzie dziecko.
W takich wypadkach – w konfrontacji z siłą masowego przekazu – nietoperze oraz starający się je chronić przyrodnicy są na przegranej pozycji. Ponadto, jak wskazuje doświadczenie, większość osób chcących „pozbyć się” nietoperzy nie pyta nikogo o poradę czy zgodę, tylko robi to na własną rękę. Skala szkód w przypadku takich reakcji społecznych wywoływanych przez przekazy medialne bywała w ubiegłych latach bardzo wysoka. Zapewne będzie tak i tym razem. Nośny medialnie pojedynczy wypadek, przedstawiony w sposób znacząco uproszczony lub zniekształcony, czyni realne szkody w świadomości społecznej i przyrodzie.
Obecnie można jeszcze próbować ograniczyć negatywne skutki tych publikacji, zamieszczając wyjaśnienia lub nowe materiały przedstawiające rzeczywisty, pełniejszy obraz sytuacji i zdejmujące z nietoperzy niezasłużone odium. Jednocześnie prosimy, by w przyszłości podobne doniesienia były przygotowywane w bardziej przemyślany i wyważony sposób, najlepiej po konsultacji z ekspertami.
Poniżej przedstawiamy rozwinięcie niektórych z powyższych informacji do ewentualnego wykorzystania.

Zrzuty z ekranu wstępów do przykładowych internetowych doniesień medialnych o przypadku wścieklizny w Kanadzie w roku 2024 (lista autorów, linki i gatunki)
Nie jest to nowy przypadek, lecz historia znana sprzed dwóch lat
Śmierć dziecka w kanadyjskiej prowincji Ontario, o której w ostatnich dniach informują liczne polskie serwisy internetowe, prasowe, radiowe i telewizyjne, to dokładnie to samo zdarzenie, o którym media na całym świecie, w tym w Polsce, donosiły jesienią 2024 roku. Wówczas w Kanadzie nagłośniono je ze względu na jego wyjątkowość. To był zaledwie 28. przypadek zachorowania człowieka na wściekliznę w tym kraju w ciągu ostatnich 100 lat i dopiero trzeci w XXI wieku.
Obecna fala artykułów wynika wyłącznie z niedawnej (z 29 czerwca 2026 r.) publikacji szczegółowego, retrospektywnego raportu medycznego w naukowym czasopiśmie Canadian Medical Association Journal (Sreeram i in. 2026)(1). Z powodu braku precyzji w pierwszych komunikatach kanadyjskich instytucji zdrowia publicznego sprzed dwóch lat, część mediów błędnie informowała wówczas, że ofiarą była dziewczynka. Oficjalny raport kliniczny ostatecznie sprostował te dane, wskazując na 11-letniego chłopca. Nie mamy więc do czynienia z nowym zagrożeniem, lecz z powrotem do dawno zakończonej sprawy.
Amerykański przypadek nie odzwierciedla sytuacji w Europie
Krajowe media rutynowo pomijają fundamentalny fakt: zagrożenie klasyczną wścieklizną ze strony nietoperzy dotyczy wyłącznie Ameryki Północnej i Południowej.
- W Kanadzie i USA przypadki zarażenia ludzi są rzadkie, lecz regularne, a główne ogniska występowania tego gatunku wirusa u nietoperzy koncentrują się w tropikalnych rejonach obu Ameryk, gdzie występuje żywiący się krwią ssaków gatunek nietoperza – wampir zwyczajny Desmodus rotundus.
- W Polsce oraz w całej Europie u dzikich nietoperzy nigdy nie stwierdzono klasycznego wirusa wścieklizny (RABV). Nie było więc także żadnego przypadku zarażenia się nim przez człowieka czy jakiekolwiek inne zwierzę.
Jak wskazuje np. oficjalna publikacja Sekretariatu Porozumienia EUROBATS „Wścieklizna u europejskich nietoperzy”(2), na naszym kontynencie u nietoperzy występują zupełnie inne, specyficzne dla tych ssaków gatunki wirusów z rodzaju Lyssavirus, nazywane wirusami „wścieklizny nietoperzowej” (głównie EBLV-1 i EBLV-2). Charakteryzują się one niską infekcyjnością w stosunku do innych ssaków, jeśli już jednak wystąpią objawy, skutek zachorowania jest podobny jak w przypadku wścieklizny spowodowanej przez RABV, czyli jest prawie zawsze śmiertelny.
W ciągu ostatniego półwiecza w całej Europie odnotowano zaledwie kilkanaście przypadków transmisji wirusa „wścieklizny nietoperzowej” na inne ssaki, w tym tylko 6 dotyczyło ludzi. Co istotne, połowę ofiar stanowili zawodowi badacze nietoperzy, którzy ze względu na swoją profesję mieli regularny, bezpośredni kontakt z setkami osobników tych zwierząt.
Jedna zasada, która eliminuje ryzyko
Ryzyko zarażenia się jednym z wirusów „wścieklizny nietoperzowej” w Europie jest – z naukowego punktu widzenia – skrajnie małe. Aby sprowadzić je praktycznie do zera, wystarczy stosować prostą, zdroworozsądkową zasadę, na którą stale powołują się specjaliści: nigdy nie chwytamy żadnych dzikich zwierząt gołymi rękoma – zwłaszcza tych, które wyglądają na osłabione, chore lub leżą na ziemi. Do ewentualnego zabezpieczenia znalezionego zwierzęcia zawsze należy użyć rękawic lub jakiegoś pojemnika – np. kartonika po herbacie.
Jeśli zaś nie zachowano takich środków ostrożności i nietoperz zdołał kogoś ugryźć, należy skontaktować się z lekarzem, który może zdecydować o szczepieniu poekspozycyjnym. Szczepionka jest powszechnie dostępna (ta sama co przeciw klasycznej wściekliźnie) i wykazuje całkowitą skuteczność.
Efekty medialnej nieodpowiedzialności
Wprowadzanie do debaty publicznej alarmistycznych informacji, bez wyjaśnienia kontekstu geograficznego i biologicznego, niesie za sobą fatalne skutki:
- Uniemożliwia skuteczną ochronę nietoperzy: wywołuje powszechny, irracjonalny strach przed pożytecznymi i ściśle chronionymi ssakami.
- Prowadzi do niszczenia ich kolonii: pod wpływem paniki wielu użytkowników budynków decyduje się na nielegalne przepłaszanie, zamykanie lub wręcz fizyczne likwidowanie całych schronień rozrodczych nietoperzy, i to podczas obecności w nich niesamodzielnych młodych.
- Zwiększa prawdopodobieństwo bezpośredniego kontaktu ludzi z nietoperzami: nagle pozbawione schronienia i dostępu do młodych nietoperze szukają w popłochu jakiejś kryjówki i często wpadają przez otwarte okna do mieszkań i innych pomieszczeń, szerząc niepotrzebny strach wśród kolejnych odbiorców medialnego przekazu.
Czy doszło do dezinformacji?
Dezinformacja nie polega wyłącznie na rozpowszechnianiu informacji całkowicie fałszywych. Równie groźne może być przedstawienie prawdziwego zdarzenia w sposób pozbawiony kluczowego kontekstu, prowadzący odbiorców do błędnych wniosków.
W tym przypadku pominięcie informacji o wyjątkowości zdarzenia oraz zasadniczych różnicach między wirusami występującymi u nietoperzy w Amerykach i Europie może sugerować, że ryzyko w Kanadzie i Polsce jest porównywalne. Dodatkowo przedstawianie tej historii jako nowego przypadku, bez wyjaśnienia, że dotyczy ona incydentalnego zdarzenia sprzed dwóch lat, szeroko opisywanego już w 2024 r., może wywoływać przekonanie, iż podobne sytuacje zaczynają się powtarzać. W rezultacie odbiorcy odnoszą wrażenie narastania problemu, choć nie jest to prawdą.
Pomijając sensacyjne tytuły, warto zwrócić uwagę również na warstwę ilustracyjną publikacji, która w zdecydowanej większości przypadków (sic!) – choć wyłącznie wizualnie – wprowadza odbiorców w błąd. W Kanadzie zdecydowana większość zakażeń ludzi RABV wynika z kontaktu z mroczkiem brunatnym Eptesicus fuscus. W opisywanym przypadku – wobec braku okazu lub dokumentacji fotograficznej – nie można wykluczyć także innego północnoamerykańskiego gatunku owadożernego nietoperza. Tymczasem polskie media najczęściej ilustrują tego typu doniesienia zdjęciami:
- nietoperzy, których „fotografię” wygenerowała AI (widoczne na nich zwierzęta mają zwykle wiele nierealistycznych cech, jak jedno nozdrze, złą liczbę palców, nienaturalny układ nóg i nie są podobne do żadnych istniejących gatunków;
- owocożernych nietoperzy z tropikalnych regionów Starego Świata (to mniej więcej tak, jakby artykuł o sarnie zilustrować zdjęciem hipopotama – podobny byłby stopień pokrewieństwa, różnica wielkości, wyglądu, biologii oraz zasięgu występowania);
- nietoperzy europejskich, co sugeruje, że opisywane zdarzenie i ryzyko dotyczą również gatunków występujących w Polsce;
- nietoperzy z rodziny liścionosowatych występujących na południe od granicy USA z Meksykiem, w tym krwiopijnych wampirów zwyczajnych;
- różnych gatunków północnoamerykańskich podczas hibernacji, z wyraźnymi objawami grzybicy (tzw. syndromu białego nosa), a nie choroby wirusowej, jaką jest wścieklizna.
Skutkiem takiego sposobu przedstawiania informacji jest nie tylko niepotrzebne wzbudzanie strachu, mogące prowadzić do nieracjonalnych i nielegalnych działań wobec chronionych nietoperzy. Osłabia on również zaufanie do wiedzy naukowej i instytucji odpowiedzialnych za ochronę przyrody, a także utrwala błędne wyobrażenia o wielkości i wyglądzie nietoperzy owadożernych strefy umiarkowanej.
Dlatego apelujemy do wydawców i dziennikarzy: jeśli celem publikacji jest rzetelne informowanie, a nie wyłącznie generowanie kliknięć i sprzedaż reklam w okresie letniego niedoboru angażujących tematów, przed publikacją alarmistycznego materiału dotyczącego chronionych lub zagrożonych zwierząt należy skonsultować się z ekspertem(3). W Polsce mamy obecnie kilkuset chiropterologów, czyli specjalistów od nietoperzy. Kontakt z nimi jest bardzo łatwy – np. na nietoperzowej linii pomocowej konsultanci z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra” przez całą dobę i wszystkie dni w roku udzielają informacji dotyczących nietoperzy oraz ich częstego współwystępowania z człowiekiem pod jednym dachem, zgodnych z aktualną wiedzą naukową. Fachową poradę można także uzyskać w Ogólnopolskim Towarzystwie Ochrony Nietoperzy, lub u naukowców na przyrodniczych wydziałach polskich uczelni i instytutów. Specjaliści z PROP również służą pomocą.
Apelujemy, by w imię rzetelności dziennikarskiej media, które opublikowały już materiał na ten temat, zawierający wskazane wyżej nieścisłości lub braki, zamieściły sprostowanie lub dodatkowe wyjaśnienia – np. przygotowane na podstawie informacji zawartych w niniejszym dokumencie. Pomoże to chronić nietoperze oraz rzetelnie edukować społeczeństwo na temat roli tych zwierząt w środowisku oraz ich znaczenia dla gospodarki człowieka.
6 lipca 2026 r.
dr Andrzej Kepel
przewodniczący PROP
| Fascynujące fakty o nietoperzach Warto przypomnieć, że nietoperze są niezwykłą i cenną grupą dzikich ssaków. W Polsce występuje ich 27–28 gatunków, z których wszystkie są owadożerne. U krajowych gatunków masa ciała dorosłych osobników wynosi od ok. 5 g (tyle co kostka cukru) do ok. 30 gramów (tyle co akumulator AA – tzw. „paluszek”). Tylko bardzo rzadko obserwowany w naszym kraju borowiec olbrzymi może ważyć więcej – tyle co mały czekoladowy batonik (40–55 g).Mimo tak niewielkich rozmiarów podczas jednej nocy potrafią zjeść owady o łącznej masie dochodzącej nawet do połowy masy własnego ciała, co przekłada się na nawet kilkaset do kilku tysięcy komarów, meszek czy ciem. Jest to możliwe dzięki niezwykle szybkiemu metabolizmowi. Choć mają dość dobry wzrok, w ciemności korzystają głównie z wyjątkowo precyzyjnej echolokacji. Ich cienkie, elastyczne błony lotne oraz wyjątkowa budowa skrzydeł pozwalają na niemal bezszelestny i niezwykle zwrotny lot, dzięki czemu należą do najskuteczniejszych nocnych łowców.Polują głównie na owady nocne, których w danym czasie i miejscu jest najwięcej. Przyczyniają się w ten sposób do utrzymania równowagi w przyrodzie, a także ograniczają masowe pojawy organizmów powodujących straty w rolnictwie lub leśnictwie oraz uciążliwych dla ludzi – czyli takich, które znacznie częściej stanowią dla nas realny problem niż nietoperze.Dlatego odpowiedzialne informowanie o nietoperzach służy nie tylko ich ochronie, ale pośrednio także rolnictwu, uprawom leśnym, zdrowiu publicznemu oraz jakości życia obywateli. |
_________________________
Przypisy:
(1) Sreeram P., Saini N., Choong K., Cunan E., Jackson A.C., Pernica J.M., Hummel B. 2026. Fatal rabies in a child. CMAJ 198 (25) E969-E972; DOI: https://doi.org/10.1503/cmaj.251933.
Publikacja ta jest wyważona – zawiera wyraźne zaznaczenie, że dotyczy sytuacji w Kanadzie, że przypadki takie są bardzo rzadkie, a sama obecność nietoperzy w tym samym pomieszczeniu co człowiek nie stanowi podstawy do niepokoju i wskazania do szczepień poekspozycyjnych. Te kluczowe aspekty zostały pominięte w doniesieniach medialnych.
(2) https://www.eurobats.org/publication/rabies-european-bats
(3) Dziennikarzom planującym publikacje dotyczące trwającej epidemii gorączki krwotocznej Ebola (EVD) w Afryce rekomendujemy, by przed ewentualnym powieleniem pojawiającej się niekiedy informacji, że źródłem wirusa ze szczepu Bundibugyo (BDBV), który ją powoduje, są nietoperze, zapoznali się z materiałem opracowanym przez Sekretariat Konwencji o ochronie wędrownych gatunków dzikich zwierząt (CMS) oraz Sekretariat Porozumienia EUROBATS, we współpracy z Sekretariatem Konwencji o różnorodności biologicznej (CBD), Światową Organizacją Zdrowia (WHO), Programem Narodów Zjednoczonych ds. Ochrony Środowiska (UNEP), UN Communications Group on Ebola, Międzynarodową Unią Ochrony Przyrody (IUCN), Bat Conservation International oraz Instytutem Maxa Plancka. Jest on dostępny tutaj: https://www.eurobats.org/news/statement-secretariats-cms-and-eurobats-protecting-bats-during-ebola-outbreak-democratic.
